Po wczorajszym dniu, zabawach i wspólnej modlitwie
obudziliśmy się tak radośnie, jakbyśmy mieszkali w Mikoszewie od ładnych kilku
tygodni. I byliśmy mega wyspani, bo pobudka była dopiero o 8! (za niedługo o
tej porze będziemy już w szkole…) Potem szybciutko na boisko na ambitną rozgrzewkę
w latynoamerykańskich rytmach. Rozciągnięci i rozbudzeni zawierzyliśmy Panu
Bogu przez św. Józefa Kalasancjusza (którego uroczystość liturgiczną
obchodziliśmy akurat wczoraj) nowy dzień, który budził się zupełnie
bezchmurnym, pięknym niebem (i taka cudowna pogoda została aż do wieczora).
Dalej śniadanie, ogarniecie pokoi i godzina z wychowawcą, by umacniać nowe
relacje przez lepsze poznawanie się. Na kręgu biblijnym pochyliliśmy się wraz z
animatorami nad trudny, ale bardzo ważnym tematem wartości.
Na próbę śpiewu dołączyła się do nas grupa pierwszoklasistów
z pijarskiego gimnazjum z Elbląga, którzy też zostali z nami na uroczystej
Eucharystii, której przewodniczył o. Dawid. Po komunii świętej obecni z nami pijarzy
(o. Grzegorz, o. Dawid i kl. Łukasz) odnowili swoje śluby. A całość
uwieńczyliśmy agapą – obiadem z pyzami z mięsem J
Popołudniowy czas spędzaliśmy na plaży: najpierw kąpiąc się w
morzu, grając w pyrę i opalając się. W drugiej części zagraliśmy w grę strategiczną: podzieleni na trzy zamki
biegaliśmy z zatkniętymi ogonkami unikając orków w poszukiwaniu druidów i Grala…
Było bardzo dużo radości!
Po kolacji natomiast drugi pogodny wieczór, dziś
sponsorowany przez klasę 1a – humanistyczną. Były tańce, było pif – paf i
Pamela J.
Dzień zamknęliśmy przy świetle świec modlitwą dziękczynną za
św. Józefa Kalasancjusza i za naszych nowych Kalasancjusza nauczycieli. Na jej końcu każdy uczeń mógł pobłogosławić swego
wychowawcę życząc mu w ten sposób pełni łask na czas wspólnej przygody, jaka
będzie liceum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz