Dziś zbudziliśmy się prawie jak ptaszęta, bo już o 6.15, po czym
szybciutko na rozgrzewkę (dziś był podział na ćwiczenia dla dam i kawalerów),
potem modlitwa z zadumaniem nad przypowieścią o talentach i śniadanie.
Po nim zgrabnie spakowaliśmy się i pojechaliśmy do Malborka,
by zwiedzić pokrzyżacki, największy gotycki, ceglany zamek na świecie. Było
duuużo zwiedzania, bardzo dużo! Było coś dla dam – księżniczek: biżuteria,
bursztyny, ale i coś dla kawalerów się znalazło: szable, miecze, strzały,
armaty, kusze , zbroje i całość rynsztunku rycerskiego. Trzeba jednak przyznać , że i nasze damy były żywo zainteresowane ekspozycją batalistyczną, ciekawe
dlaczego? Czyżby jakieś waleczne, dominujące charaktery?
Wielką furorę wzbudzało – jak zwykle – osprzętowanie dnia codziennego: kuchnie, piece, potrawy, małe łóżka w zakonnych celach braci, a pewnie szczególnie „potrzebnice” zbudowane wysoko nad fosą zamkową (niektórzy nie oparli się pokusie, by i tam mieć zdjęcia >>KCHdL J ). Na koniec jeszcze wspólna fotka przed zamkiem i wróciliśmy na obiad do ośrodka.
Wielką furorę wzbudzało – jak zwykle – osprzętowanie dnia codziennego: kuchnie, piece, potrawy, małe łóżka w zakonnych celach braci, a pewnie szczególnie „potrzebnice” zbudowane wysoko nad fosą zamkową (niektórzy nie oparli się pokusie, by i tam mieć zdjęcia >>KCHdL J ). Na koniec jeszcze wspólna fotka przed zamkiem i wróciliśmy na obiad do ośrodka.
Popołudnie rozpoczęły godziny z wychowawcami (dziś bardziej
relaksacyjne), potem kręgi biblijne z tematem talentów właśnie (mamy ich bardzo
dużo, jak się okazuje!), próba śpiewu (idzie coraz lepiej) i na koniec Eucharystia
o Matce Bożej Częstochowskiej, która jawi się jako bardzo odważna patronka naszej
pijarskiej wspólnoty.
Po kolacji pomaszerowaliśmy na plażę (dzień bez morza nad
morzem byłby dniem straconym) podziwiać zachód słońca. Próbowaliśmy wysłać świetlisty
uśmiech do nieba dla naszego ojca Kalasancjusza – wyszło tak trochę slabiutko, ale było
dużo radości. W drodze powrotnej przeżyliśmy (z racji piątku) piękną drogę krzyżową zasłuchani w rozważania o losach Miłości w drodze na Golgotę.
To był długi, ale dobry dzień, dlatego po toalecie
zasnęliśmy zdrowym, twardym snem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz