Witajcie drodzy PIERWSZOKLASIŚCI naszego pijarskiego LO!

Cieszymy się, że wybieracie naszą Szkołę i że decydujecie się na tę trzyletnią, wspaniałą przygodę. Aby ją dobrze rozpocząć wyjedziemy na OBÓZ INTEGRACYJNY, a na tym blogu przekażemy Wam wszystkie informacje, które będą konieczne, by dobrze przygotować się do OBOZU. Zatem zaczynamy!!!

sobota, 27 sierpnia 2016

Zaczęło się od najazdu pijarskiego na zamek krzyżacki… czyli dzień trzeci :)

Dziś zbudziliśmy się prawie jak ptaszęta, bo już o 6.15, po czym szybciutko na rozgrzewkę (dziś był podział na ćwiczenia dla dam i kawalerów), potem modlitwa z zadumaniem nad  przypowieścią o talentach i śniadanie.
Po nim zgrabnie spakowaliśmy się i pojechaliśmy do Malborka, by zwiedzić pokrzyżacki, największy gotycki, ceglany zamek na świecie. Było duuużo zwiedzania, bardzo dużo! Było coś dla dam – księżniczek: biżuteria, bursztyny, ale i coś dla kawalerów się znalazło: szable, miecze, strzały, armaty, kusze , zbroje i całość rynsztunku rycerskiego. Trzeba jednak przyznać , że i nasze damy były żywo zainteresowane ekspozycją batalistyczną, ciekawe dlaczego? Czyżby jakieś waleczne, dominujące charaktery?
Wielką furorę wzbudzało – jak zwykle – osprzętowanie dnia codziennego: kuchnie, piece, potrawy, małe łóżka w zakonnych celach braci, a pewnie szczególnie „potrzebnice” zbudowane wysoko nad fosą zamkową (niektórzy nie oparli się pokusie, by i tam mieć zdjęcia >>KCHdL  J ). Na koniec jeszcze wspólna fotka przed zamkiem i wróciliśmy na obiad do ośrodka.

Popołudnie rozpoczęły godziny z wychowawcami (dziś bardziej relaksacyjne), potem kręgi biblijne z tematem talentów właśnie (mamy ich bardzo dużo, jak się okazuje!), próba śpiewu (idzie coraz lepiej) i na koniec Eucharystia o Matce Bożej Częstochowskiej, która jawi się jako bardzo odważna patronka naszej pijarskiej wspólnoty.

Po kolacji pomaszerowaliśmy na plażę (dzień bez morza nad morzem byłby dniem straconym) podziwiać zachód słońca. Próbowaliśmy wysłać świetlisty uśmiech do nieba dla naszego ojca Kalasancjusza – wyszło tak trochę slabiutko, ale było dużo radości. W drodze powrotnej przeżyliśmy (z racji piątku) piękną drogę krzyżową zasłuchani w rozważania o losach Miłości w drodze na Golgotę.

To był długi, ale dobry dzień, dlatego po toalecie zasnęliśmy zdrowym, twardym snem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz